Bananowe nawilżenie

4 grudnia 2015



Jestem uzależniona od bananów , prawie codziennie jem jednego. Aby życie nie było zbyt nudne, skusiłam się na ten owoc również w chemicznej formie. Na wishliście, która kiedyś pojawiła się a blogu pojawił się ten produkt, doczekałam się jego kupna, i testuję od kilku miesięcy. 
Co wyszło z tego bananowego romansu?





W dużym, plastikowym słoju, o pięknym, żółtym kolorze otrzymujemy litr maski. Tak duże opakowanie jest dla mnie trochę nieporęczne, bo pod prysznicem zajmuje dużo miejsca. Muszę pomyśleć o przelaniu produktu do mniejszego opakowania. 

Maska ma biały kolor, konsystencja jest dość rzadka, jednak nie przelewa się przez palce. Zapach jest cudowny, słodki ale niemdlący. Aplikacja to sama przyjemność, produkt dosłownie sunie się po włosach. Po zastosowaniu włosy delikatnie pachną produktem. 



Maskę trzymam na włosach 3-5 minut, by ich nie obciążyć. Nakładam na połowę włosów, omijając skalp szerokim łukiem, by efekt nie był odwrotny od zamierzonego.
Moje włosy szybko się plączą, ale po tej masce nawet mokre mogę przeczesywać palcami. Po wyschnięciu są lekkie, sypkie i błyszczące, i co ważne – nie elektryzują się. 

Cena jak za tak dobry produkt jest oszałamiająca- 11 zł za litr.

Wpisy, które także mogą Cię zaciekawić:

10 Komentarze

  1. Moja ulubiona! Mogłabym ją wąchać i wąchać... :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie miałam możliwości jej wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam na nią wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę ją wypróbować. Ja mam Z Kallosa maskę Latte ale moje włosy nie zawsze ją lubią. Zależy od tego jaki mają dzień :)
    Takie ogromne opakowanie wystarczy mi na rok :D

    I am Journalist

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę maskę i nawet ją lubię, jednak szukam czegoś nieco lepszego ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. dopóki nie poznałam czekoladowej uwielbiałam .. teraz ona jest numerem 1 :D

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Flickr Images